Ogród był doprawdy piękny. Niebo było niebieskie, a na nim wisiała świecąca i ciepła kula,którą nazwałam słońcem. Do moich uszu docierały odgłosy śpiewu, jak później powiedział mi Bóg, śpiewu ptaków. Przechadzając się między pięknymi, lecz kującymi roślinami, które nazwałam różami, zaobserwowałam ruch gdzieś w oddali. Okazało się, że był to jeden z ptaków, jednakże on miał kolorowe pióra i zamiast śpiewać powtarzał po mnie, to co ja mu mówiłam. Nazwałam go więc papugą. Papuga usiadła na moim ramieniu i razem rozpoczęłyśmy poszukiwania istoty zwanej Adam.
Ku mojemu zdziwieniu moje słońce powoli znikało z nieba a po jakimś czasie,całe niebo zrobiło się ciemne. Czułam zmęczenie, powieki opadały na moje oczy zamazując mi obraz przede mną, a mój umysł trąbił: "Spać, spać, spać, spać." Postanowiłam, że dziś dam sobie spokój z szukaniem Adama, więc położyłam się na miękkiej trawie razem z papugą w celu zaśnięcia. Lecz gdy tylko ujrzałam małe świecące punkciki na ciemnym niebie i słońce, które było teraz białe,ogromne i błyszczące, zaparło mi dech w piersiach. Piękne, malutkie punkciki nazwałam gwiazdami a srebrną kulę księżycem. Długo potem oglądałam piękny widok, a papuga odleciała w trakcie słysząc śpiew innych ptaków. Zasnęłam po jakimś czasie, zadając sobie pytanie w myślach: "A ciekawe jak wygląda Adam?".

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz