Następnego dnia, zostałam obudzona nie przez cudowne promienie słońca, lecz przez coś co ciągnęło mnie za włosy. Zmarszczyłam brwi i otworzyłam oczy siadając na trawie. Ciche "Oh!" w wyniku zaskoczenia opuściło moje usta, gdy ujrzałam siedzącą przede mną istotę podobną do mnie. Pojęłam w mig, że pewnie to Adam. "Jesteś Adamem?" mimo wszystko zapytałam. Trzymał w swojej dłoni kosmyk moich blond włosów i tylko wpatrywał się we mnie. Musiałam przyznać, że Adam był co najmniej przystojny; miał duże, zielone oczy, oraz krótsze, brązowe i lekko kręcone włosy. Jednak jak na razie tylko na mnie patrzył, nie poruszając się ani nie wydobywając z siebie żadnego odgłosu, przez co trochę się przestraszyłam i wstałam. Zrobił to samo, szybko mrugając oczami a kąciki jego ust lekko rozciągnęły się w uśmiechu. "Jestem Adamem, a kim jesteś ty?" do moich uszu dotarł jego ciepły głos. "Jestem Ewa. Szukałam cię,wiesz? Gdzie się ukrywałeś?" odparłam krzyżując ręce na piersi, na co on dotknął mojej dłoni swoją i złapał mnie za nią, mówiąc "Nie znałem Cię, Ewo, wybacz że nie mogłaś mnie znaleźć. Robiłem szałas, aby nie spać pod gołym niebem niczym ty.." tutaj zaśmiał się krótko, na co tylko wywróciłam oczami "..chodź pokażę ci go." dokończył a potem pobiegliśmy trzymając się za ręce aby zobaczyć szałas Adama.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz